Kominki od kiedy sobie przypominam łączyły mi się ze świętami bożonarodzeniowymi.
To pewnie przez te wszelkie filmy , których się gość naoglądał za dzieciaka. Jednak w łepetynie utwierdziła mi się wizja kominka uświetnionego świątecznymi skarpetkami. Zdecydowałem, że gdy będę już pełnoletni to postawię kominek we prywatnym domu.
A święta będą wyglądały podobnie wystawnie jak te filmowe. Uśmieszek mojej córeczki, podczas wieszania skarpet na kominku jest najważniejszą premią dla mnie jako tatulka. To już takowa własna tradycja, iż śpiewamy kolędy nie przy zielonej choince, jednak przy rozżarzonym kominku. Moja siostra nie może się temu napatrzeć. Zwie mnie czubkiem, jednakowoż do głębi zbawiennym maniakiem.
Wiem, że się nie przemienię, ale to zapewne dobrze. Każda dynastia potrzebuje osoby, która wniesie nieco dowcipu i wyśmienitej rozrywki. U nas takową misje pełnie oczywiście ja:)! Prosto z mostu przyznam, iż pokrewny skrzenie w oczach dostrzegam u mojej córki, widać w kogo się wdała. Mam nadzieję, iż już takowa zostanie – nie chcę żeby się zmieniała, aktualnie jest cudowna.

































